W Święto Zakochanych: Tadeusz Szymanek o swojej Miłości. 35 lat wspólnie kroczą przez życie

Redakcja
W dniu ślubu. 30 marzec 1986 r.
W dniu ślubu. 30 marzec 1986 r. Arch. prywatne
Jak zbudować dobre małżeństwo pomimo natłoku pracy? Na czym oprzeć relacje, żeby były trwałe? O swoim związku, wspomnieniach z prawie 33-letniego życia małżeńskiego opowiada nam burmistrz Czerniejewa Tadeusz Szymanek.

W Święto Zakochanych: Tadeusz Szymanek o swojej Miłości. 35 lat wspólnie kroczą przez życie
Poznali się w 1984 roku, na zabawie tanecznej gnieźnieńskiego „Ekonomika”, do którego chodziła pani Beata, obecnie żona burmistrza Tadeusza Szymanka. - Co jest charakterystycznego dla naszego związku, to fakt, że poznaliśmy się 13., w piątek. Wtedy to się wszystko zaczęło i trwa do dziś, moim zdaniem bardzo szczęśliwie - przyznaje Tadeusz Szymanek. 13 stycznia tego roku obchodzili więc 35 lat swojej znajomości. - Bardzo fajnym wspomnieniem jest dla mnie nasz wspólny obóz harcerski, po pół roku znajomości. Jechaliśmy jako para, ja wówczas byłem komendantem obozu, żona z kolei instruktorem harcerskim. Spędziliśmy niezapomniane trzy tygodnie. To był najmilszy akcent z tamtych czasów.

Małżeństwem są od 30 marca 1986 r. Tego samego roku przyszedł na świat ich pierworodny, a w kolejnym - 1987 roku - drugi syn. - Pierwsze lata małżeństwa dały nam najszczęśliwsze chwile, a jednocześnie były bardzo trudne, bo mieliśmy dzieci rok po roku - wyznaje nam burmistrz. W młodym wieku zostaliśmy rodzicami, a teraz i dziadkami. Myślę jednak, że z tak trudnym zadaniem, jak rodzicielstwo, poradziliśmy sobie doskonale. Wychowaliśmy dwóch wspaniałych synów - Macieja i Leszka. Tu duża zasługa jest mojej żony, bo muszę przyznać, że zawsze dużo pracowałem i mniej czasu przebywałem w domu. Wówczas pracowałem na dwóch etatach, by zadbać o rodzinny budżet - wyznaje burmistrz i dodaje: -Jedyny żal, jaki mam do siebie to, fakt że starszy syn wraz z rodziną mieszkają w Anglii, a ja nie potrafię nic zrobić, żeby ich tu ściągnąć. Pomimo odległości, jaka dzieli nas mamy stały kontakt, bliskie relacje i tworzymy naprawdę szczęśliwą, zgraną rodzinę.

Skąd się bierze więc to poczucie winy? - Zawsze mówię, że zadaniem samorządowców jest robienie wszystkiego dla stworzenia takich warunków dla młodych ludzi, by wracali do naszego kraju.Tracimy potężny potencjał - mówi z żalem.

33 lata związku małżeńskiego to nie lada wyzwanie. Jaki jest ich sekret? - Kiedy człowiek jest w pewnym wieku, to tych trudnych momentów, tzw. „cichych dni” jest mniej. Było więcej jak byliśmy młodsi. Teraz, kiedy każdy z nas ma ponad 50 lat, zupełnie inaczej patrzymy na nasz związek. Nie ma czasu na kłótnie i grymasy. Cieszymy się z każdej chwili spędzonej wspólnie. Z resztą życie jest takie trudne, a czasem takie krótkie, że nie ma sensu, by się sprzeczać o błahostki - podkreśla nasz rozmówca. - Jak się idzie w jednym kierunku i wspólnie , to nawet najtrudniejsze problemy można rozwiązać - dodaje.

Ciężko być żoną burmistrza? -Myślę, że tak! Jak się chce być dobrym burmistrzem, to trzeba być dostępnym przez 24 godziny, przez 7 dni w tygodniu. Teraz, jako burmistrz, wcześniej jako urzędnik państwowy, działacz samorządowy i społecznik, bardzo często byłem i jestem poza domem. Co oczywiście wymaga pewnych wyrzeczeń, a także trudności w pogodzeniu życia rodzinnego z pracą i misją społeczną. Nie byłoby to możliwe, gdybym nie miał obok siebie osoby, która rozumie, akceptuje, a przede wszystkim wspiera. Taka jest moja żona - podkreśla T. Szymanek i dodaje, że z kolei czynnikiem motywującym w trudnych chwilach w życiu jest dla niego rodzina, dzieci, a teraz i wnukowie. -Plusem takiego trybu życia, było to, że zawsze poznawaliśmy ciekawych ludzi, zawiązaliśmy wspaniałe przyjaźnie, z którymi do dziś utrzymujemy świetne relacje - puentuje.

Czy Tadeusz Szymanek obchodzi walentynki? - Jestem starej daty. Uważam, że to święto dla młodych - mówi burmistrz. - Niespodzianki szykuję na rocznicę ślubu i na Dzień Kobiet. Dodatkowo 8 marca jego żona obchodzi również imieniny, więc ma podwójne zadanie tego dnia. - Często się mówi, że mężczyźni myślą o partnerkach tylko od okazji do okazji. Zawsze starłem się przełamać ten stereotyp i robić drobne upominki bez żadnej okazji - mówi i żartobliwie dodaje: - Często żonie kupuję bukieciki, bo oboje lubimy mieć w domu świeże kwiaty. Niekiedy sprawiam jej kosmetyki. Raz nawet sprzedawczyni w sklepie kosmetycznym, żartobliwie spytała czy nie zechciałbym ją zaadoptować, bo tak często kupuję coś żonie - dodaje z uśmiechem.

Na koniec rozmowy Tadeusz Szymanek zaznacza, że największym osiągnięciem w życiu człowieka nie jest wcale życie zawodowe, ale rodzina. - Uważam, że wspólnie z żoną osiągnęliśmy ogromny sukces! Mamy szczęśliwą, wzajemnie wspierającą się rodzinę - mówi.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie