Koronawirus Gniezno. Nowe fakty w sprawie opublikowania danych osób przebywających na kwarantannie

Paweł Brzeźniak
Koronawirus Gniezno. Nowe fakty w sprawie opublikowania danych osób przebywających na kwarantannie
Koronawirus Gniezno. Nowe fakty w sprawie opublikowania danych osób przebywających na kwarantannie PP
Koronawirus Gniezno. Nowe fakty w sprawie opublikowania danych osób przebywających na kwarantannie. 30 marca w sprawie prowadzonej przeciwko Przemysławowi S. przesłano akt oskarżenia do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Gnieźnie.

Oskarżenie dotyczy nieuprawnionego udostępnienia listy zawierającej dane o miejscu zamieszkania osób odbywających kwarantannę w związku z zagrożeniem epidemiologicznym na terenie powiatu gnieźnieńskiego. Doszło do tego w kwietniu 2020 roku w Gnieźnie za pośrednictwem komunikatora internetowego Messenger.

Od 18 kwietnia w internecie krążyła lista zawierająca ponad 300 pełnych adresów osób będących na kwarantannie w Gnieźnie i powiecie gnieźnieńskim. Za dokonanie czynu zabronionego z ustawy o ochronie danych osobowych, grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Dostęp do tych danych miały tylko wybrane instytucje z terenu Gniezna.

- Otrzymałam informację telefoniczną od mieszkanki powiatu gnieźnieńskiego, która poinformowała nas, że w internecie krąży lista z adresami osób będących na kwarantannie. Poprosiłam o przesłanie tej listy na nasz adres mailowy, w celu jej weryfikacji

- mówiła nam wówczas Anna Stejakowska, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie.

Po analizie tabel okazało się, że nie są to fałszywe dane. Dyrektorka natychmiast powiadomiła gnieźnieńską prokuraturę.

- Kilka miesięcy po nagłośnieniu tej sprawy okazało się, że zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzuty. Jest pracownikiem spółki URBIS w Gnieźnie, której podlegają m.in. miejskie lokale mieszkalne i wywóz odpadów

- taką informację podał podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego. Potwierdził nam to prokurator Łukasz Wawrzyniak.

Sprawa wywołała w Gnieźnie oburzenie i lawinę komentarzy. Mieszkańcy zastanawiali się, jak mogło dojść do sytuacji, że tak wrażliwe dane wpadły w czyjeś ręce. Co prawda, pliki z internetu zostały usunięte, ale nie wiadomo, ile osób mogło zapisać je na swoim komputerze. Wyciek danych nastąpił w kwietniu, a więc w początkowej fazie epidemii koronawirusa w Polsce. Był to zatem bardzo newralgiczny czas, kiedy koronawirus był czymś nieznanym, a ewentualny kontakt z osobą na kwarantannie wywoływał jeszcze większy strach niż obecnie. Wówczas panika była wszechogarniająca, a poziom emocji jeszcze wyższy niż obecnie. Trudno się zatem dziwić, że osoby, których dane znajdowały się na liście, bały się naznaczenia, napiętnowania i innych społecznych konsekwencji upublicznienia tych informacji.

„To przechodzi ludzkie pojęcie. Ciekawe, po co komuś te dane??? Aż strach pomyśleć... Utrata rozumu jest gorsza od koronawirusa” - skomentowała jedna z internautek pod postem na fanpejdżu portalu Gniezno.naszemiasto.pl.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie